Miejsca Pamięci Narodowej
Dzieje Bolimowa są niezwykle interesujące, obfitujące w niezwykłe a nawet sensacyjne wydarzenia.
Spośród wielu różnorodnych zagadnień związanych z Bolimowem chciałbym przybliżyć problematykę związaną z powinnościami władz i mieszkańców na rzecz obronności kraju, z ich udziałem w walkach o niepodległość oraz z działaniami wojennymi prowadzonymi przez obce wojska, które przynosiły ogromne zniszczenia i spustoszenia.
Pierwsze powinności związane ze służbą wojskową nakładał przywilej wiślicki z 1347 r. Na jego mocy wójt Bolimowa miał obowiązek wyruszać z królem na każdą wyprawę wojenna, zarówno obronną jak i zagraniczną. W 1443 r. obowiązek ten został ograniczony. Od tego czasu wójt Bolimowa był zobowiązany brać udział tylko w wyprawach, w których uczestniczył osobiście król. Na wyprawę wojenną wójt udawał się konno, uzbrojony w kuszę lub kopię. Wójtowi Bolimowa przysługiwał przywilej, obejmujący tylko niektórych wójtów, polegający na wysyłaniu w zastępstwie kusznika na koniu, którego wartość określono na 3 zł grzywny.
Obowiązek służby wojennej dotyczył także bolimowskich mieszczan. Brali oni udział w wojnach na zasadzie pospolitego ruszenia do przełomu XIV i XV w. Od XV wieku każde miasto, w zależności od zamożności, było zobowiązane wysyłać na wojnę żołnierzy pieszych, konie oraz wozy.
Wobec braku materiałów źródłowych nie można ustalić czy żołnierze z Bolimowa udali się w 1410 r. na wyprawę wojenną przeciwko Krzyżakom i wzięli udział w bitwie pod Grunwaldem. Według Jana Długosza w czerwcu 1410 r. wojska polskie pod osobistym dowództwem króla Władysława Jagiełły przemieściły się traktem z Wolborza przez Lubochnię, Wysokienice, Samice i Bolimów zatrzymując się na nocleg w Kozłowie.
W 1521 r., zgodnie z „Rejestrem wozów skarbowych od miast i miasteczek”, Bolimów miał obowiązek wysyłać jeden wóz zaprzężony w trzy konie załadowany żywnością z uzbrojonym woźnicą, pieszym wyposażonym w miecz, pachołkiem oraz zbrojnym konnym.
W 1578 r. król Stefan Batory rozpoczął tworzyć piechotę wybraniecką z dóbr królewskich. Z każdych 20 łanów uprawnej ziemi miał być wybrany jeden poddany zdolny do służby wojskowej. Był on zobowiązany sprawić sobie, własnym kosztem, rusznicę, proch i ołów, szablę, siekierkę oraz ubiór według kroju i barwy zarządzonej przez rotmistrza (z reguły w różnych odcieniach koloru błękitnego).
Ze starostwa bolimowskiego wybierano do piechoty wybranieckiej dwóch chłopów – po jednym z Bolimowskiej Wsi i Humina. Wzięli oni udział w wielu wyprawach wojennych.
W 1581 r. podczas wojny o Inflanty walczyli pod Pskowem, w 1600 r. uczestniczyli w wyprawie wołoskiej, w latach 1601 – 1602 brali udział w wojnie ze Szwedami, a w 1605 r. w bitwie pod Kircholmem.
Oprócz chłopów z piechoty wybranieckiej, również mieszczanie bolimowscy brali udział w wyprawach wojennych.
Szczególny udział mieszkańców starostwa bolimowskiego zaznaczył się w okresie potopu szwedzkiego w latach 1655 – 1660. We wrześniu 1655 r. Bolimów został zajęty przez Szwedów a przez miasto przemaszerowały wojska szwedzkie z królem Karolem Gustawem. Powstałe w Puszczy Bolimowskiej oddziały partyzanckie złożone z mieszczan i chłopów walczyły ze Szwedami odnosząc znaczne zwycięstwa. Ówczesny starosta bolimowski Zygmunt Aleksander Grudziński utworzył, własnym kosztem, głównie z mieszczan i chłopów trzy chorągwie: huzarską, dragońską i pieszą. Wzięły one udział w bitwie o Łowicz 26 maja 1656 r., oraz pod Bolimowem z podjazdem wojska szwedzkiego wysłanym po żywność z Warszawy. Szwedzi mszcząc się za działania oddziałów partyzanckich spalili wiele miejscowości
w okolicach Łowicza. W 1657 r. spalili Bolimów. Dzieła zniszczenia dopełniły w tym samym roku wojska Rakoczego złożone z Węgrów, Wołochów i Kozaków. Wycofując się z Łowicza spaliły miasto i wiele okolicznych wsi oraz dokonały zniszczenia Bolimowa i całego starostwa.
Po wojnach szwedzkich doszło do nowych walk w okolicach Skierniewic w czasie rokoszu Lubomirskiego w 1665 r. Zdarzały się gwałty i rabunki, ale ominęły one szczęśliwie Bolimów.
Kolejne działania wojenne, w tym rejonie, miały miejsce w czasie wojny północnej, kiedy w 1702 r. wojska szwedzkie dotarły w okolice Skierniewic. Bezwzględność w postępowaniu, kontrybucje i rabunki spowodowały powstanie oddziałów partyzanckich działających w Puszczy Bolmowskiej. Podczas próby wyparcia garnizonu szwedzkiego ze Skierniewic, miasto uległo znacznemu zniszczeniu.
Do ostatnich działań wojennych doszło podczas konfederacji barskiej zawiązanej w 1768 r. Kres działaniom wojennym na Mazowszu Zachodnim położył I rozbiór Polski.
W wyniku II rozbioru Polski w 1793 r. Bolimów, wraz ze Skierniewicami, znalazł się w Prusach wbrew traktatowi zawartemu między władzami Polski i Prus. Przyczyną był brak w Polsce siły, która wyegzekwowałaby wycofanie się wojsk pruskich na ustaloną granicę. W zajętych miastach w tym w Bolimowie i Skierniewicach ulokowano garnizony wojska pruskiego.
W okresie insurekcji kościuszkowskiej 1794 r. Bolimów był świadkiem ważnych wydarzeń historycznych. Już w marcu przez Puszczę Bolimowską przedzierała się z Ostrołęki w kierunku Krakowa I Wielkopolska Brygada Kawalerii narodowej pod dowództwem brygadiera Antoniego Madalińskiego. W celu łatwiejszego przegrupowania się brygadier Madaliński dotarłszy do Sochaczewa podzielił brygadę na dwie kolumny. Jedna z nich ruszyła na Guzów i lasami dotarła do mostu w Rudzie, gdzie natknęła się na posterunek pruski. Po wymianie ognia siły polskie ruszyły wschodnim brzegiem Rawki na południe. Druga kolumna przemieszczała się przez Bolimów wzdłuż Rawki. Obie kolumny, omijając posterunki pruskie, spotkały się w Starej Rawie gdzie doszło do potyczki z Prusakami.
We wrześniu 1794 r. po odparciu ataku na Warszawę, skierowaniu dywizji gen. Jana Henryka Dąbrowskiego na tyły korpusu pruskiego oraz wybuchu powstania w Wielkopolsce, król pruski został zmuszony do wycofania się spod Warszawy na linię Bzury i Rawki, co nastąpiło w nocy z 5 na 6 września. Obozy pruskie zorganizowano w Bolimowie i Patokach, zaś główne siły pruskie, z królem Fryderykiem Wielkim, stanęły przed linią Rawki w warownym obozie w Chrzczonowicach.
Po klęsce wojsk polskich powstanie upadło, a w 1795 r. doszło do III rozbioru Polski, po którym starostwo bolimowskie przeszło na własność skarbu pruskiego.
W grudniu 1806 r. mieszkańcy Bolimowa byli świadkami wkroczenia oddziałów francuskich do Polski, przez Gąbin, Skierniewice, Bolimów przegrupowywała się 5 dywizja Bekera.
W 1807 r. Bolimów został włączony do Księstwa Warszawskiego.
W 1809 r. wojska austriackie wkroczyły w granice Księstwa Warszawskiego i wkrótce całe Zachodnie Mazowsze wraz z Bolimowem znalazło się w rękach Austriaków. W maju 1809 r. ofensywa polska spowodowała odwrót wojsk austriackich w kierunku linii rzeki Bzury. 30 maja przednia straż sił polskich przeszła Bzurę pod Łowiczem. Generał Kosiński porozsyłał silne podjazdy w kierunkach na Błonie, Skierniewice, Bolimów oraz Rawę i Inowłódz. Oddziały te zajęły Zachodnie Mazowsze, kończąc półtoramiesięczny okres okupacji austriackiej.
W 1815 r. Bolimów znalazł się w granicach utworzonego decyzją Kongresu Wiedeńskiego Królestwa Polskiego.
Kolejny ważny okres w dziejach Bolimowa to powstanie listopadowe, które wybuchło 29 listopada 1830 r. Swój udział w powstaniu zaznaczył Bolimów organizując magazyn żywnościowy dla 1 batalionu Gwardii Ruchomej.
W lipcu 1831 r. nowy dowódca armii rosyjskiej, po zmarłym na cholerę Dybiczu, feldmarszałek Iwan Paskiewicz postanowił zaatakować od zachodu, centrum powstania – Warszawę.
Armia rosyjska skoncentrowana w rejonie Pułtuska, licząca ok. 60 tys. ludzi, wyruszyła w kierunku Płocka. Ciężkie warunki marszu spowodowały rozciągnięcie kolumn marszowych stwarzając wojskom polskim ześrodkowanym pod twierdzą modlińską (45 tys. żołnierzy) szansę uderzenia w ich boki i rozgromienia wroga. Polski wódz naczelny, gen. Jan Skrzynecki) nie wykorzystał tej szansy wobec czego armia rosyjska przeszła w dniach 17 -21 lipca Wisłę pod Osiekiem, gdzie również istniały szanse pokonania wroga i zepchnięcia resztek jego wojsk do Prus. Skrzynecki zdecydował się tylko na inicjatywę w działaniach drugorzędnych dokonując wypadu przeciwko korpusowi Gołowina liczącemu 7 tys. ludzi. Po nieudanej wyprawie na Gołowina armia polska była całkowicie rozrzucona. Wobec nadciągania armii Paskiewicza, Skrzynecki skoncentrował swoje siły pod Sochaczewem, ale nie zdecydował się uderzyć na Rosjan w obawie odcięcia go od Warszawy. Pozostawanie bez walki pod Sochaczewem również groziło niebezpieczeństwem, gdyż Rosjanie mogli dotrzeć do stolicy krótszą drogą przez Bolimów.
Postanowiono cofnąć się i zająć pozycje pod Bolimowem za rzeką Rawką. Część sił pozostawiono pod Sochaczewem dla strzeżenia Bzury po ujście. Główne siły przeszły 4 sierpnia przez Czerwoną Niwę do Bolimowa i zajęły pozycje za Rawką.
Rozmieszczenie wojsk polskich tak przedstawił rosyjski gen. A. K. Puzyrewski: „Naprzeciwko armii ruskiej rozstawiona była za Rawką armia polska w sposób następujący: Korpus Ramorina, składający się z 6-tej pieszej i 2-giej kawaleryjskiej dywizji w liczbie 11.850 ludzi przy 26 działach, zajmował Bolimów; Chrzanowski z 5-tą dywizją piechoty i 3-cią dywizją jazdy, w sile 11.800 ludzi i 28 dział stał na prawo i na lewo Ząbkowa; rezerwa składająca się z dwóch dywizji piechoty, dywizji jazdy (3-ciej i 4- tej piechoty oraz 1- szej jazdy) z rezerwą artylerii, razem 17.500 ludzi przy 72 działach, stała za Bolimowem; na koniec Rybiński z dywizją swoją (1 -sza piesza) i częścią jazdy w liczbie 8.300 ludzi przy 16 działach zajmował Sochaczew. Razem w okolicach Sochaczewa i Bolimowa zebranych było 49.700 ludzi (w liczbie tej 11.000 jazdy) i 142 działa. Tabor armii znajdował się miedzy Szymanowem, a Kaskami.” W związku z bezczynnością Skrzyneckiego, zniecierpliwiony sejm wysłał komisję do kwatery głównej w Bolimowie z daleko idącymi uprawnieniami, łącznie z usunięciem naczelnego wodza ze stanowiska. Komisja złożona z członków rządu, senatu i sejmu, zwołała radę wojenną z udziałem generałów oraz starszych i młodszych oficerów, co jak stwierdził generał Chrzanowski, wywołało istotną zgrozę i karności wojskowej zadał cios ostateczny.
Ten sąd nad wodzem, nazwany sejmikiem bolimowskim, przybrał jednak kształt niechlubnych z historii konfederacji pospolitego ruszenia. Rada wojenna postanowiła tylko jednym głosem odebrać buławę Skrzyneckiemu, lecz nie było kandydata na jej przyjęcie.
„Miano więc po obozie buławę i miecz polski obnosić i z nimi się napraszać -” zanotował Stanisław Barzykowski ( minister wojny). W dalszej części pamiętnika dodał: „Deputowany Morawski niezmordowanie chodził i biegał od Prądzyńskiego do Bema, od Bema do Prądzńskiego przedstawiał, prosił, namawiał i zaklinał, aby jeden z nich buławę przyjąć zechciał.” Gdy wreszcie buławę przyjął gen. Henryk Dembinski okazał się on kontynuatorem „strategii” Skrzyneckiego.
W dniach objęcia dowództwa, gen. Dembiński zaprosił do siebie szefa Sztabu Głównego gen. Tomasza Łubieńskiego i generalnego kwatermistrza gen. Ignacego Prądzyńskiego. Generał Prądzyński zaproponował naczelnemu wodzowi spróbować zakończyć wojny układami pokojowymi i dopiero w razie ich powodzenia rozpocząć działania wojenne. W swym planie, proponował wystąpić z całą armią pod Sochaczewem i Kocierzewem aby wydać bitwę nad lewym brzegu Bzury. Dembiński po naradzie z Chrzanowskim odrzucił plan Prądzyńskiego w obawie, że Paskiewicz albo zaatakuje armię Polską na lewym brzegu Bzury, albo nie zwracając na nią uwagi, ruszy w kierunku Warszawy i zajmie ją bez oporu, Wtedy ułożono nowy plan zaatakowania armii rosyjskiej na prawym brzegu Bzury. Kiedy jednak Chrzanowski poddał wątpliwość możliwości wykonania zadania ze względu na niewystarczające siły własne, zamierzoną bitwę odłożono. Dembiński był rad z tego powodu gdyż miał własny plan operacyjny. Jego zdaniem działania wojenne należało przenieść na Litwę i w tym celu przegrupować armię spod Bolimowa do Warszawy. Następnie planował rozdzielenie armii na dwie części z czego jedna miała powstrzymywać Rosjan pod Warszawą, a druga po rozbiciu wojsk Rosena miała opanować Brześć, i po pokonaniu innych wojsk rosyjskich połączyć się z Różyckim. Natomiast armia pozostawiona
w Warszawie miała przeprawić się na prawy brzeg Wisły aby wspólnie osiągnąć główny cel. W celu zrealizowania tego dziwacznego i fantastycznego planu, Dembiński dał rozkaz wojsku wycofać się w nocy z 14 na 15 sierpnia z Bolimowa do Szymanowa, zburzywszy mosty na Rawce. Zgodnie z planem armia polska rozpoczęła odwrót do Warszawy przez Szymanów i Ołtarzew. Ostatnia realna szansa na pozbawienie armii Paskiewicza i być może odzyskanie niepodległości Polski została zaprzepaszczona. Bolimów mógł stać się, miejscem bitwy decydującej o losach Polski.
W dniu 22 stycznia 1863 r. wybuchło Powstanie Styczniowe – kolejny zryw narodu polskiego mający przenieść krajowi niepodległość. W walce ze znienawidzonym zaborcą nie zabrakło mieszkańców Bolimowa i okolicznych wsi. Wielu wzięło udział w bezpośrednich walkach, inni zaopatrywali oddziały powstańcze w żywność, paszę dla koni, odzież.
W Puszczy Bolimowskiej w pobliżu wsi Grabie, Władysław Strojnowski były oficer wojsk rosyjskich, właściciel wsi Głuchówek założył obóz dla oddziału sformowanego własnym kosztem. Oddział złożony głównie z młodzieży warszawskiej liczył 150 ludzi. Miejsce założenia obozu było doskonale położone i ukryte. Sam Strojnowski tak je ocenia: „Pozycja, którą zajmuję jest naturalna twierdzą, nawet kusić się moskale nie będą aby ją zdobyć.” Będąc pewny, że nieprzyjaciel nie odkryje miejsca stacjonowania oddziału i wiedząc, że siły rosyjskie rozlokowane w okolicy są słabe prowadził szeroko zakrojone działania dywersyjne. Oddział jego skonfiskował 6 tysięcy rubli z kasy Księstwa Łowickiego w Łyszkowicach, spalił most kolejowy na rzece Rawce koło Rudy, a także zatrzymywał transporty kolejowe, rekwirując żywność, ekwipunek wojskowy, a nawet brał do niewoli mniejsze grupy żołnierzy rosyjskich. W celu zmylenia Rosjan, rozpuścił wieści, że oddział liczy około 6 tysięcy ludzi. Spowodowało to zaniepokojenie dowództwa garnizonu łowickiego z jego komendantem pułkownikiem Hagemajstrem.
Oddział nawiązał współpracę z władzami i mieszkańcami Bolimowa, ogłaszając na rynku władzę Rządu Narodowego. Rynek stał się także miejscem przeprowadzanych publicznie ćwiczeń wojskowych.
Wielkim sympatykiem powstania był wikariusz ks. Wincenty Kuderko, który pełnił funkcję naczelnika powstańczego Bolimowa. Swoje powinności wykonywał z dużym zaangażowaniem i poświęceniem. Wzywał mieszkańców Bolimowa do wstępowania do oddziału powstańczego, przyjmował ich na plebani i odbierał od nich przysięgę. Zbierał od parafian ofiary na cele powstania, udzielał pomocy rannym partyzantom. Za swą działalność został w marcu 1864 r. przeniesiony karnie przez władze rosyjskie do Stanisławowa.
Działalność oddziału Strojnowskiego coraz bardziej niepokoiła pułkownika Hagemajstra, dlatego domagał się posiłków, których nikt nie chciał mu ich dać. Doprowadzone do ostateczności władze rosyjskie przez ciągłe zatrzymywanie pociągów, konfiskowanie towarów, przechwytywanie korespondencji czy rozbijanie mniejszych oddziałów rosyjskich zdecydowały się zaatakować obóz powstańców i zlikwidować oddział Strojnowskiego.
W dniu 7 lutego 1863 r. doszło do bitwy pod Bolimowskimi Budami (obecnie Joachimów Mogiły).
O miejscu stacjonowaniu oddziału poinformował Rosjan mieszkający w pobliżu kolonista niemiecki. Atak rosyjski został dokonany przez następujące siły: batalion strzelców z Łowicza, oddział gwardii z Warszawy liczący 600 żołnierzy, kilka sotni kozaków z Łowicza, Skierniewic i Wiskitek pod dowództwem płk. Hagemejstra który rano 7 lutego przybył bo Bolimowa. W Bolimowie zaczęły się aresztowania i śledztwa dotyczące uzyskania informacji o powstańcach ukrywających się w lasach bolimowskich. Jednocześnie rozesłano grupy zwiadowcze i opracowano plan obławy.
Oddział Strojnowskiego został zaatakowany z dwu stron, od wsi Grabie i rzeki Rawki. Pomimo wielokrotnej przewagi liczbowej oraz słabego uzbrojenia – tylko 40 powstańców posiadało strzelby myśliwskie, pozostali kosy i rewolwery – oddział bronił się dzielnie odpierając pierwszy atak nieprzyjaciela.
W raporcie do Rządu Narodowego Strojnowski tak podaje: „Obrachowawszy przeciwne siły wroga rozkazałem nie unikając starcia, wyciągnąć ludzi z obozu. Bój zacięty trwał półtorej godziny; kozactwa i piechoty zginęło przeszło 100, rannych znaczna ilość. Ze strony naszej poległo 15…” Następnego dnia po bitwie Strojnowski zebrał część rozproszonego oddziału, aby 9 lutego wkroczyć do Rawy skąd zabrał
z kasy powiatowej 33 tyś. złotych polskich oraz nieco broni i wyposażenia.
Po opuszczeniu Rawy przekazał dowództwo Józefowi Lenieckiemu z rozkazem połączenia się z płk. Jeziorańskim.
Po bitwie Rosjanie dokonali rewizji w Bolimowie. W stodole Antoniego Derendowskiego znaleziono ukrytego w sianie, pochodzącego z Bolimowa, zastępcę dowódcy M. Jastrzębskiego. Żołdacy pobili go kolbami karabinów i aresztowali. Zesłano go na Sybir, gdzie zmarł.
Na pamiątkę rozegranej pod Bolimowem bitwy na jednej z sosen rosnącej na skraju lasu, ktoś nieznany wyciął napis ” Gloria Victis” (Chwała Zwyciężonym), istniejący do I wojny światowej. Jesienią 1917 r. we wsi Joachimów Mogiły na uroczysku Strojnowskiego odsłonięto pomnik poświęcony powstańcom poległym w dniu 7 lutego 1863 r.
Za ofiarny, pełen poświęcenia udział w powstaniu styczniowym zapłacił Bolimów w 1869 utratą praw miejskich jako jedno z 338 miasteczek Królestwa Polskiego.
W sierpniu 1914 r. wybuchła I wojna światowa, która szczególnie piętno odcisnęła na Bolimowie i okolicznych miejscowościach. Doszło tu do ciężkich walk pozycyjnych i ogromnych zniszczeń. To tutaj doszło do pierwszego w historii wojen użycia broni chemicznej. Wykorzystali ją Niemcy strzelając pociskami wypełnionymi bromkiem ksylilu. W trzech kolejnych atakach gazowych użyto chloru od którego zginęły w męczarniach dziesiątki tysięcy żołnierzy.
W początkach października 1914 r. wojska niemieckie dotarły pod Warszawę. Po rosyjskim kontrataku 3 października, został zajęty Sochaczew. W dniu 5 października Niemcy odbili miasto, ale następnego dnia wycofali się z niego. Podczas kolejnych ataków przeprowadzonych w dniach 23-27 października Rosjanie odzyskali Łowicz i Skierniewice. Wkrótce sytuacja uległa zmianie i armia rosyjska została zmuszona do wycofania się. W połowie grudnia walki toczyły się na lewym brzegu Bzury od Łowicz, aż po jej ujście. W ostatnich dniach grudnia 1914 roku wojska niemieckie przekroczyły Rawkę w okolicach Bolimowa zajmując Wolę Szydłowiecką i nacierając na Miedniewice. Zostali jednak w walce na bagnety wyparci na pozycje wyjściowe. Jednak mieszkańcy Mizerki, Humina i Woli Szydłowieckiej opuścili swoje domostwa, które wkrótce spalono.
Wreszcie linia frontu ustaliła się nad dolną Bzurą i Rawką, a walki pozycyjne trwały od końca grudnia 1914 r. do połowy lipca 1915. Już w końcu grudnia 1914 r. niemiecka 9 armia rozpoczęła ataki aby wyprzeć Rosjan znad Bzury i Rawki.
Jej celem były rosyjskie umocnienia w widłach tych rzek, w trójkącie Nowy Kozłów – Nowe Kęszyce – Kęszyce Wieś. Niemcy wielokrotnie ponawiali ataki. Wreszcie postanowiono użyć granatów T. W każdym z nich znajdowało się 4 kg bromku ksylilu – gazu wywołującego łzawienie. Dostarczano do dyspozycji 9 armii 18.000 granatów T. Ich użycie miało rozbić wspomniane pozycje rosyjskie oraz sprawić wrażenie,
że rozpoczyna się wielka ofensywa. Liczono, że w ten sposób Rosjanie przegrupują z Prus Wschodnich swoje korpusy i odsłaniając skrzydło ułatwią Niemcom uderzenie. Atak został przygotowany bardzo starannie. Na odcinku Borzymówka – Wola Szydłowiecka Niemcy skoncentrowali 100 baterii, łącznie 500 dział w tym 40 baterii (około 150 dział) ciężkich.
31 stycznia 1915 r. rozpoczęło się przygotowanie artyleryjskie. Z haubic 150 mm wystrzelono 18.000 pocisków T. W sumie w pociskach znajdowały się 72 tony bromku ksylilu. Niemcy byli przekonani, że odłamki pocisków ora gaz obezwładnią Rosjan całkowicie. Kiedy Niemcy ruszyli do ataku zostali przywitani silnym ogniem piechoty i artylerii. ponosząc wielkie straty. Sukces niemiecki był znikomy, a Rosjanie nawet nie odnotowali obecności bromku ksylilu, gdyż w temperaturze poniżej 20°C skuteczność bromku ksylilu okazała się bardzo niska, wręcz żadna. W toku dalszych walk pozycyjnych, które charakteryzowały się zaciętością, w Bolimowie i okolicznych wsiach powstały duże zniszczenia.
W lutym 1915 r. tak pisał o nich „Kurier Warszawski”; „Gdy od kanonady jęły się trząść ściany w domach, mieszkańcy szukali schronienia w piwnicach i tam jednak nie było bezpiecznie(…). Wtedy szukano ratunku w murach dwóch kościołów, które posiada Bolimów. Kanonada bez przerwy trwała dwie doby, na trzeci dzień pociski zaczęły padać na kościół zrywając dachy i zabijając wiernych.(…) Ludzie
w bezgranicznej panice, wśród ciemnej nocy, rozświetlonej tyko wybuchami szrapneli, uciekali z niszczęsnej osady.”
W maju 1915 r. Niemcy postanowili użyć pod Bolimowem chloru jako broni chemicznej. Miało to być pierwsze wykorzystanie tego środka na ziemiach polskich, gdyż wcześniej użyli go 22 kwietnia 1915 r. na froncie zachodnim pod Ypres.
Na kilkunastokilometrowym froncie od Tartaku Bolimowskiego po Suchą żołnierze niemieckich specjalnych jednostek gazowych umieścili w okopach 12 000 butli wypełnionych 264 tonami sprężonego chloru. Teraz Niemcy musieli poczekać na odpowiedni kierunek wiatru.
31 maja 1915 r. o godzinie 4 nad ranem żołnierze niemieccy otworzyli zawory butli z chlorem. Żółto-zielony obłok zaczął przesuwać się w kierunku oddalonych o 80 do 600 kroków pozycji Rosjan. Ĺ?ołnierze rosyjscy byli bezbronni wobec tej nowej broni gdyż większość z nich nie posiadała masek przeciwgazowych. Skutki użycia gazu były tragiczne. Żołnierze tracili przytomność i umierali. Twarze jednych stawały się sine i puchły, zaś innych czerniały jakby zostały zwęglone. U innych z gardła, nosa i uszu tryskała krew, z ust sączyła się krwawa piana. Chlor przyniósł śmierć nie tylko żołnierzom. Ziemia pokryła się czerwono-burą powłoką, żyto więdło i wydawało się jak spalone. Liście na drzewach skręcały się, a ptaki padały martwe.
Liczba zagazowanych żołnierzy wyniosła według jednych źródeł 11 000 według innych 9 100. Rosjanie podają, że zginęło od 1 500 do 21 000 żołnierzy.

Strażacki dzwon alarmowy wykonany z przeciętej butli po użytym chlorze Rynek im. T. Kościuszki w Bolimowie
Drugi atak gazowy miał miejsce 12 czerwca 1915 r. na odcinku 5 km od Kozłowa Biskupiego po Suchą. Straty, choć dotkliwe były znacznie mniejsze. I tym razem Niemcy nie uzyskali spodziewanych sukcesów terytorialnych. Wśród żołnierzy niemieckich, którzy ruszyli po przejściu chmury gazowej był wynalazca broni chemicznej prof. Fritz Haber, aby osobiście przekonać się o skutkach użycia broni chemicznej. W 1919 prof. Haber otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii.
Trzeci atak gazowy nastąpił nad Bzurą i Rawką, nastąpił o świcie 7 lipca na dwunastokilometrowym froncie. Rosjanie byli prawdopodobnie wyposażeni w maski przeciwgazowe, wobec czego straty były niewielkie. Ponadto wiatr, który zmienił kierunek zawrócił chmurę gazową na pozycje niemieckie. Żołnierze niemieccy nie posiadający wystarczających środków ochrony ulegli zagazowaniu w liczbie około 12000.
W połowie lipca 1915 r. front przesunął się w kierunku wschodnim, a 5 sierpnia wojska niemieckie zajęły Warszawę.
Nad Rawką pozostał wypalony Bolimów i zniszczone wsie.
Pamiątkami jakie można oglądać do dzisiaj są liczne cmentarz zarówno rosyjskie jak i niemieckie oraz setki kilometrów rowów strzeleckich i pozostałości licznych ziemianek oraz ziemnych magazynów wojskowych.
Oddzielny okres historii to II wojna światowa, podczas której Bolimów, także nie uniknął licznych strat ludzkich i materialnych, poniesionych w wyniku działań zbrojnych oraz eksterminacji prowadzonej przez niemieckiego okupanta.
Wymaga to jednak dokładnych i żmudnych badań archiwalnych. Jest to problem, któremu należy poświęcić oddzielne opracowanie nie mieszczące się w przedstawionym szkicu.
Jerzy Murgrabia
tekst ukazał się w Kwartalniku RPK PTTK w Łodzi „Wędrownik” Nr III z 2006 r.
W gminie Bolimów znajdują się miejsca pamięci:











